Skip to main content
Myślę teraz o Berninim, o Caravaggiu, i o sobie.
A teraz, nawet o tym przeciwnym biegunie – Morandim.
Mam niepokój o wszystko. Bo  to dla mnie ani metafora, ani przesada .
Udało mi się przekonać władze bazyliki Santa Maria in Trastevere i od jutra na dachach kościoła rozłożę się z warsztatem.
To wszystko stres i wiara i pytania na pograniczu zwątpienia. Bo istota to co i poco malować. – Czy jestem gotowy (?) jak Caravaggio w 1597 – 1601 r. przed pierwszymi  historiami o Mateuszu. Te trzy jego pierwsze obrazy dla kościoła,  były jego manifestem wszystkiego.