Psychomachia, czyli walka cnoty i występku
„Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” – to słowa Chrystusa z Ewangelii św. Jana, skierowane do faryzeuszy, którzy przyprowadzili do niego kobietę przyłapaną na cudzołóstwie. To słowa odwołujące się do sumień pochopnych sędziów, którzy sami niewolni byli od grzechu. Balansowanie pomiędzy dobrem a złem, grzechem i występkiem to fundamentalny aspekt ludzkiej kondycji. Stoi u podstaw nauczania wielu religii: islamska zasada haram opisuje wszystko, co niedozwolone, 613 przykazań zbiera zakazy i nakazy w judaizmie, w chrześcijaństwie istnieją grzechy i cnoty, a koncepcja wielu z nich wywodzi się z pism filozofów i etyków antycznych. Dobro i zło pojmowane jako zachowania cnotliwe i godne naśladowania oraz te grzeszne i potępiane, to koncepcje występujące w każdej kulturze; wyrastają z ludzkiej kondycji i łączą wszystkie cywilizacje, niezależnie od wyznania, czasu i regionu.
Teologowie chrześcijańscy przykłady dobrego i złego postępowania ujęli w kategorie siedmiu grzechów i siedmiu cnót. Wykroczenia, występki, upadki, podobnie jak przykłady szlachetnych czynów, weszły do repertuaru sztuki i stały się popularnym motywem, który pozwalał eksplorować różnorodne aspekty ludzkiej natury.
Pycha, Chciwość, Nieczystość, Zazdrość, Łakomstwo, Gniew i Lenistwo, to siedem grzechów głównych. Ich kanon został ustalony przez teologów chrześcijańskich w VII wieku. Określano je w średniowieczu słowem saligia od łacińskich inicjałów: Superbia, Avaritia, Luxuria, Invidia, Gula, Ira, Acedia. Odpowiada im siedem cnót głównych, podzielonych na cnoty kardynalne: Sprawiedliwość, Roztropność, Umiar, Męstwo i cnoty teologiczne: Wiara, Nadzieja i Miłość. Ich malarskie i rzeźbiarskie przedstawienia znajdowały się na fasadach i ścianach kościołów, kaplic oraz budynków klasztornych, a na pojedynczych obrazach i graficznych odbitkach rozprzestrzeniały się szeroko, trafiając do prywatnych rezydencji i domostw.
W ikonografii chrześcijańskiej grzechy i cnoty ukazywano zazwyczaj jako alegorie, ale można je odnaleźć również w przedstawieniach narracyjnych. W pierwszym przypadku poszczególne pojęcia prezentowano jako pojedyncze postaci, a identyfikowały je atrybuty. Pycha przedstawiana była zazwyczaj jako kobieta przeglądająca się w lustrze (il. 1). Sprawiedliwość ma zawiązane oczy, w jednej dłoni miecz, służący wymierzaniu wyroków, a w drugiej wagę, symbolizującą wyważone sądy, Chciwość trzyma worek monet, a Umiarkowanie jarzmo, które jest przywołaniem ograniczenia.
W bardziej złożonych alegoriach artyści w obrębie jednej kompozycji przedstawiali różnorodne przykłady grzesznych lub cnotliwych czynów. Pieter Bruegel St. stworzył serię rysunków Siedem cnót i Siedem grzechów, wedle których powstały ryciny. Nadzieja w kompozycji Bruegla to kobieta stojąca na kotwicy z sierpem i łopatą w dłoniach. Kotwica należy do przedstawionego po prawej stronie statku płynącego po wzburzonym morzu i symbolizuje nadzieję żeglarzy na dopłynięcie do portu. Sierp i łopata oznaczają pragnienie dobrych zbiorów, a ul umieszczony na głowie kobiety jest przywołaniem obfitych zbiorów miodu. Na rycinie są też więźniowie liczący na uwolnienie, czy mieszkańcy domu gaszący pożar. Alegorie Bruegla są surowe i realistyczne, scenki ilustrujące różne aspekty poszczególnych cnót i występków otaczają na każdej z rycin personifikację tytułowej postaci (il. 2).
Hieronymus Bosch wszystkie grzechy główne skomponował na jednej tablicy obok czterech tond z przedstawieniami rzeczy ostatecznych – Śmierci, Sądu, Nieba i Piekła (il. 3). W siedmiu częściach środkowego koła znajdują się proste scenki, które poszczególne pojęcia ukazują nie jako pojedyncze alegorie z określającymi je atrybutami lecz sceny. Łakomstwo to przedstawienie dwóch mężczyzn, z których jeden łapczywie je, a drugi pije wprost z butelki, towarzyszą im kobieta przynosząca upieczonego indyka i chłopak, który szarpie obżartucha również domagając się jedzenia. W scenie ukazującej Lenistwo mężczyzna śpi w cieple kominka, a śni mu się zakonnica przypominająca o modlitwie. Chciwość zaś to przedstawienie skorumpowanego sędziego, który udaje, że ze współczuciem słucha zeznań jednej ze stron procesu, a jednocześnie przyjmuje łapówkę od jej adwersarza. Tego typu przedstawienia były zazwyczaj podpisane, łacińskie określenia poszczególnych cnót i grzechów bardziej wprawni odbiorcy mogli odczytywać samodzielnie, ale inskrypcje nie pozostawiały nikogo w niepewności.
Natomiast w przedstawieniach narracyjnych tematy moralne ujęte są w opowieści z Biblii, legend, czy historii. W tego typu malowidłach czyny czy to chwalebne, czy naganne wykraczają poza tematykę czysto religijną. Liczne w historii malarstwa przedstawienia historii Kaina i Abla to opowieści o zazdrości i gniewie. Zaś antyczna legenda o gwałcie na Lukrecji, jej samobójczej śmierć, a następnie wygnaniu napastników z Rzymu to z kolei przypowieść o cnocie, wierności i ostatecznie sprawiedliwych wyrokach. Tego typu przedstawienia zajmowały malarzy uprawiających storię, najwyżej ceniony w dawnej sztuce gatunek malarski. Jednak w scenach rodzajowych również kryły się opowieści o cnotach i występkach. W holenderskich przedstawieniach z codziennego życia młode kobiety przeglądają się w lustrach, a wiele tropów prowadzi widzów ku rozpatrywaniu ich w szerszym kontekście. Są to niejednokrotnie alegorie vanitas – marności i ulotności ludzkiego życia, na co wskazują przedmioty we wnętrzu i na toaletkach bohaterek: zgaszona lub dopalająca się świeca, czy klepsydra. Kobiety przy toalecie można również rozpatrywać jako ukryte pod pozorem zwykłej sceny przedstawienia Pychy. W obrazach holenderskich i flamandzkich mistrzów dostojne alegorie zeszły z postumentów i zasiadły w mieszczańskich pokojach przed lustrami (il. 4).
Nie wszystko było jednak aż tak poważne. Jan Steen był mistrzem humoru i w swych satyrycznych, a nawet rubasznych obrazach ukazywał ludzkie przywary jednocześnie zabawiając widzów. W Niechlujnym domostwie (il. 5) śpiąca staruszka jest przykładem lenistwa, pan domu flirtuje ze służącą zapowiadając zdradę, chłopiec odganiający żebraka to chciwości, gospodyni pije i depczę Biblię, co jest wyrazem bluźnierstwa, a stół świadczy o obżarstwie domowników. Dom jest w rozsypce, ale przepowiednia odwrócenia losu dosłownie wisi nad głowami rodziny. W koszyku podwieszonym u sufitu znajduje się żebracza kula i puszka, kołatki służące do odstraszania przed zarazą i walet pik, oznaczający w siedemnastowiecznym holenderskim języku symboli nieszczęście.
W alegorycznym kontekście rozpatrywana jest również Kobieta z wagą Johannesa Vermeera i inne z pozoru codzienne scenki tego mistrza. Oczekująca na wyrównanie szalek wagi kobieta z waszyngtońskiego obrazu to być może Temperantia (Roztropność), umiejętnie korzystająca z dóbr materialnych i panująca nad chwilowymi popędami. Jej roztropne życie zostanie zapewne nagrodzone na Sądzie Ostatecznym, a obraz z ważącym grzechy i cnoty Archaniołem Michałem wisi za jej plecami. Rozgrywa się tam bezwzględna psychomiachia – walka aniołów i szatana o ludzkie dusze.
***
Wojciech Cieśniewski nawiązuje w swojej twórczości do tradycji dawnego malarstwa. Siedem grzechów głównych i cztery cnoty kardynalne ukazał jako alegorie, sceny rodzajowe, ale też na portretach i autoportretach. W serii jest również personifikacja – wizerunek florenckiego dominikanina Girolama Savonaroli to upostaciowienie Gniewu. Radykalny w swych poglądach mnich piętnował wszelkie przejawy grzeszności i wieszczył upadek świata. W ujęciu Cieśniewskiego profil mnicha wyłania się z całkowitej ciemności. Czerń jest tu czeluścią w jakiej zatracił się zagniewany na świat, wściekły i rozgoryczony Savonarola.
Język malarski w obrazach Cieśniewskiego jest dodatkowym narratorem, który „mówi”. Treść poszczególnych przedstawień w serii „opowiada” nie tylko wybrana scena lecz również sposób kładzenia farby, kontrasty światła i kolorów, czy faktura. Inny współczesny polski malarz Stefan Gierowski (1925-2022) w serii Malowanie Dziecięciu Przykazań (1986-1987), wyłącznie językiem kompozycji, koloru, światła i faktury przedstawił w dziesięć przykazań, w całkowicie abstrakcyjnych obrazach. Cieśniewski nie zrezygnował z narracji i figuracji, jego seria opowiada o cnotach i występkach wykorzystując ludzkie historie, ale przenosi je do współczesności. W obrazach Cieśniewskiego nie zobaczymy obżerających się grubasów w pubie, ani celebrytek wydających fortunę na podtrzymanie urody. Malarz proponuje bowiem nie tylko współczesną redakcję tradycyjnych tematów lecz także ich intrygujące przewartościowanie. Pycha w jego ujęciu jest buntem, który wyrósł ze strachu, a swej bohaterki nie potępia, jak czyniono to dawniej, lecz jej współczuje. Personifikacją Pychy jest dziewczyna Emu. Nakładając mocny, niekonwencjonalny makijaż nabiera odwagi i pewności siebie. Męstwo zaś nie jest silnym, gotowym do walki bohaterem lecz samotną kobietą z dzieckiem, kulącą się z zimna pod kołdrą. A może to wcale nie kobieta lecz mężczyzna, który nie wstydzi się miłości, czułości i słabości i w ten sposób prezentuje społeczeństwu swoje męstwo i waleczność.
W kilku obrazach Cieśniewski przedstawia siebie. Jednym z nich jest Chciwość, na którym malarz przeraźliwie krzyczy. W autokomentarzu wskazuje, że podejmowaniu ryzykownych decyzji, również tych prowadzących do potencjalnie wysokich zysków, towarzyszy zazwyczaj lęk, a nawet panika. Malarz jest również bohaterem Lenistwa. W obrazie przedstawiającym to pojęcie ukazał się w lustrzanym odbiciu. Widzimy część jego twarzy, a za plecami Autoportret Vincenta van Gogha, ten namalowany we wrześniu 1889 roku, w szpitalu w Saint Rémy. Czego jednak Cieśniewski zazdrości holenderskiemu malarzowi? Biedy? Szaleństwa? Raczej nie. A może tego, że van Gogh całkowicie oddał się sztuce. Czyżby przeglądając się w lustrze Cieśniewski pytał sam siebie – czy nie jestem zbyt leniwy? Czy nie powinienem zatracić się w malowaniu jak oszalały w swej pasji Vincent van Gogh?
Roztropność to kobieta siedząca przed dwiema zapalonymi świecami. Postawiona jest przed koniecznością wyboru, musi podjąć decyzję jak Herkules na rozstajnych drogach w greckiej mitologii, albo bohaterowie biblijnej przypowieści stojący przed szeroką drogą występku i wąską drogą cnoty. To jednocześnie Maria Magdalena kontemplująca nad wypalającymi się świecami ulotność ludzkiego życia. Nieczystość z kolei to wizerunek młodej dziewczyny skazanej na lubieżne spojrzenia. W dawnej sztuce podobny temat pochodził z biblijnej przypowieści o Zuzannie i starcach. Mężczyźni podglądali kąpiącą się w ogrodzie młodą mężatkę i namawiali ją do zdrady. Gdy spotkali się z odmową, oskarżyli Zuzannę o cudzołóstwo. W redakcji Cieśniewskiego lubieżne spojrzenie starca kala piękną, młodą kobietę. Grzech nieczystości przerzucony jest na męską stronę.
Nieumiarkowanie to zniekształcony wizerunek osoby zapadającej się w czeluść. Nie jest to otyły obżartuch, jak na dawnych alegoriach lecz ktoś, kto przegrał, może z nałogiem, a może z inną namiętnością, której nie był w stanie pokonać. Świat się przed nim zamyka. O braku umiaru opowiada też malarski gest, sposób, w jaki kładziona jest farba. Zniekształcona twarz mężczyzny okolona jest gęstą niebieską farbą, aplikowaną mięsiście i swobodnie – bez umiaru… .
Malarskie środki „mówią” również w przedstawieniu Sprawiedliwości. To jedyny w serii obraz, który przedstawia pojęcie cnoty pod postacią alegorii. Sprawiedliwość jest posągiem z wagą, widzimy ją jednak w perspektywie żabiej i jedynie fragmentarycznie. W kadrze obrazu znalazła się głowa posągu i ciężka waga. Ujęcie z dołu stawia widza znacznie poniżej monumentalnej, niedostępnej Sprawiedliwości, a ponieważ ukazana jest tylko jedna szalka, nie wiadomo na jaką stronę przechyla się wyrok. Cieśniewski widzi interpretację tego obrazu nieco inaczej – w dzisiejszych czasach nie mamy już do czynienia z bezstronną, zimną i posągową sprawiedliwością, lecz emocjonalnym wyrokiem rozkrzyczanych sędziów, którym towarzyszą równie rozgorączkowane reakcje skazanych. Bezstronność i sprawiedliwość wyroków to przeszłość, tak, jak monumentalne alegorie, które ją przedstawiają.
Współcześni widzowie, podobnie jak publiczność stojąca przed obrazami Hieronima Boscha może dopełnić interpretacje Cieśniewskiego o własne przemyślenia i doświadczenia. To od wiedzy, ale też osobistych przeżyć widzów zależało, co zobaczą w Tryptyku rozkoszy na brukselskim, a następnie madryckim dworze – wizję raju sprzed grzechu pierworodnego, świat na opak, a może ilustrację ówczesnych herezji.
Przywołana na początku przypowieść o Chrystusie i jawnogrzesznicy kończy się słowami Jezusa – „Idź i nie grzesz więcej”. Dawne przedstawienia cnót i grzechów były zazwyczaj moralizatorskie i dydaktyczne w wyrazie. W prostych scenkach ukazywały jak należy, a jak nie powinno się postępować, nawet jeśli robiły to w żartobliwy sposób. Cykl Cieśniewskiego nie daje żadnych wskazówek. Jest przeniesioną do współczesności wiwisekcją ludzkiej natury, pozbawioną chrześcijańskiej nauki panoramą ludzkich czynów, w której występki zamieniły się niekiedy z cnotami rolami.
- Jacob Matham, Pycha z serii Siedem grzechów głównych, miedzioryt, 37.8 x 26 cm, National Gallery of Art, Waszyngton
https://www.nga.gov/collection/art-object-page.79388.html - Pieter van der Heyden, według rysunku Pietera Bruegela St., wydawca Hieronymus Cock, Nieczystość z serii Siedem grzechów głównych, 1558, miedzioryt, 26 x 33.7 cm, Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
https://www.metmuseum.org/art/collection/search/383072 - Hieronymus Bosch, Siedem grzechów głównych i cztery rzeczy ostateczne, ok. 1500, obraz na desce, 120 x 150 cm, Museo del Prado, Madryt
https://en.wikipedia.org/wiki/The_Seven_Deadly_Sins_and_the_Four_Last_Things - Gerard ter Borch Mł., Toaleta młodej kobiety, ok. 1650-1651, obraz na desce, 47,6 x 34,6 cm, Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
https://www.metmuseum.org/art/collection/search/435718 - Jan Steen, Niechlujne domostwo, 1663-1664, obraz na płótnie, 108 x 90,2 cm, Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
https://www.metmuseum.org/art/collection/search/437747
Tekst kuratorski: Grażyna Bastek


































